<title_newspaper=Przekrj> 
<title_article=Porozmawiajmy w Dniu Kobiet o ich sprawach> 
<author_1=Obserwator>
<author_2=Maria Baranowska> 
<language=pl> 
<style=press>
<year="1952">
<month="3">
<date=1952-03-09>
<period=w>
<status=1_obieg>
<support=paper>
aujcie, jeli tego nie syszelicie, jeli wieczr 29 lutego nie zasta was przy gonikach radiowych! Tych kilkanacie zda wypowiedzianych po dzienniku wieczornym do mikrofonu prostym, niewyrobionym stylem przez gos kobiety-robotnicy z Gdaska, warto byo wysucha. I zapamita.
Mwia spawaczka stoczni gdaskiej Maria Baranowska. Odpowiadaa niejakiej pani Andrzejkowskiej z radia rzymskiego, ktra  wyczytawszy gdzie w polskiej prasie wypowied Baranowskiej o Konstytucji  strasznie si nad ni i nad polskimi kobietami w ogle litowaa. e niby dzi s spawaczkami, traktorzystkami, a dawniej
Wanie o tym jak byo dawniej opowiadaa Maria Baranowska. O tym jak ona, crka bezrobotnego, zbieraa na polach pozostae w brzdach po wykopkach kartofle, aby mie co do ust woy. Jak jako dziecko posza na sub za 5 zotych miesicznie i wikt. Jak ujrzawszy j z ksik (zawsze byam ciekawa ksiek) pani gniewaa si:  i tak nie bdziesz mdrzejsza; ksiki nie dla dziewki.
Trzeba byo sysze dum w gosie robotnicy Baranowskiej gdy mwia: Dzi nie mam co prawda 8 pokoi do sprztania, ale jeden pokj i kuchni  za to wasne. Z mojego zarobku  a jestem przodownic pracy  mog utrzyma siebie i ca rodzin. Po pracy mam czas i ksik przeczyta i gazet i prac spoeczn si zaj i radia posucha i do kina i do teatru pj. I eby jeszcze bardziej pani Andrzejkowsk serce zabolao, to jej powiem, e dawna dziewka  jak mnie pastwo nazywali  dzi jest radn w miecie Gdasku, e moje sowo  wanie dlatego, e jestem spawaczk i przodownic pracy  w Polsce si liczy i moje sowo jest dzisiaj u nas wane a nie to, co za dolary mwi pani Andrzejkowska.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper>